O początkach końca...
- 08 maja 2008
- 8 komentarzy
D4rky popełnił wpis w którym tłumaczy się z przesiadki na OpenSUSE (wcześniej używał Debiana). Zgaduję, że tak jak ja spodziewał się małego flame'a (vide "Zapewne część osób parsknie tutaj lub zacznie układać złośliwy komentarz, ale taka jest prawda: to system ma działać dla mnie, a nie ja dla niego."). A tu niedoczekanie, mało kto się dziwi a nie zauważyłem by ktoś ostro krytykował w komentarzach. Odezwał się nawet Hoppke, który jakiś czas temu (będą ze dwa lata?) przyprawił parę osób o stan przedzawałowy ogłaszając, ze przesiada się ze swojej DIY dystrybucji na Mandriva'e (teraz natomiast przebąkiwał coś o Viście i XP, ale to pewnie zagraniczne powietrze mu szkodzi :P).
Przyznam się szczerze, że muszę się pod rzeczonym wpisem i znaczną częścią komentarzy podpisać rękami i nogami, niczego tak w życiu nie cenię jak wygody użytkowania, ergonomii czy działania "out of the box". Kiedyś nawet chciałem na ten temat napisać dłuższą notkę, ale o ile mnie pamięć nie myli nie zrobiłem tego. Teraz nadrobię.
Trackback
Kategorie:
Linux
Życie
Technorati Tags: arch archlinux geek linux macosx mastah nerd suse ubuntu